Synek nazbierał odpowiednią liczbę kuponów, które teraz musieliśmy wysłać, by dostać nagrodę. Niestety w domu nie było ani jednej
koperty i musieliśmy iść na pocztę. Przy okazji zrobiłam małe zakupy na rynku i końcu dotarliśmy do odpowiedniej placówki. Na miejscu okazało się, że w ofercie są bardzo różne koperty: szare, białe, z folią bąbelkową i inne.
Właściwie to nie mieliśmy specjalnych wymagań i kupiliśmy po prostu zwykłe małe, białe koperty i kilka większych na wszelki wypadek. Synek nie mógł się już doczekać, kiedy spakuje kupony i wyśle, więc w iście ekspresowym tempie wróciliśmy do domu. Wszystko zmieściło się do zwykłej, małej koperty, którą dokładnie zaadresowaliśmy wraz z podaniem adresu zwrotnego. Znów poszliśmy na pocztę, by wysłać list polecony. Kupiliśmy znaczki, przykleiliśmy je do koperty i mogliśmy oddać list pani w okienku. Teraz pozostało nam tylko czekać na gwarantowaną nagrodę. Dostaliśmy ją dopiero po czterech tygodniach, ale radość synka była niesamowita. W zamian za zebrane kupony dostał prawdziwą piłkę do nogi i od razu pobiegł z nią na boisko pochwalić się kolegom. Czasem jednak warto brać udział w takich akcjach, choć wcześniej w to nie wierzyłam.
285a26592af4c95d72bc9489d9ec9aa602b61b63Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,331091655,trackback
komentarze (0) | dodaj komentarz